Kiedy klient mówi „potrzebujemy logo”, zwykle ma na myśli coś, co postawi na stronie, w stopce maila i na wizytówce. Projektant słyszy w tym kilka różnych zadań. Zanim zaczniesz rozmawiać o kolorach i krojach pisma, warto ustalić, który rodzaj znaku jest Ci potrzebny i w ilu wersjach.
Pięć rodzajów znaków
- Logotyp. Nazwa firmy zapisana w określony sposób: dobrany albo narysowany krój, odstępy, czasem jedna zmieniona litera. Tak działają znaki Google czy FedEx. Logotyp od razu mówi, jak się nazywasz.
- Sygnet. Znak graficzny bez nazwy: symbol, kształt, abstrakcyjna forma. Najbardziej znany przykład to jabłko Apple.
- Monogram. Skrót nazwy albo pierwsza litera zaprojektowane jako znak. IBM czy HBO to monogramy, które ludzie czytają jak nazwę.
- Znak złożony. Sygnet i logotyp używane razem, w ustalonym układzie. To najczęstszy wybór, bo daje i nazwę, i symbol do małych formatów.
- Emblemat. Nazwa wpisana w kształt, jak pieczęć albo herb. Dobrze wygląda na opakowaniu czy szyldzie, gorzej w rozmiarze ikony.
W branżowym słowniku „logo” to zwykle określenie zbiorcze, a „logotyp” to konkretnie napis. Nie trzeba tego pilnować w rozmowie, ale warto wiedzieć, o co pyta studio, gdy dopytuje, czy znak ma mieć symbol.
Który rodzaj wybrać
Sam sygnet działa dopiero wtedy, gdy ludzie już znają markę. Mastercard pokazuje dziś na wielu materiałach same dwa koła, ale zrobił to po dekadach używania ich razem z nazwą. Firma, o której mało kto słyszał, na samym symbolu traci to, co najcenniejsze: nazwę, którą klient ma zapamiętać.
Kilka reguł, które sprawdzają się w praktyce:
- Nowa albo mało znana firma: logotyp albo znak złożony. Nazwa musi być widoczna.
- Długa nazwa: znak złożony albo monogram do małych formatów, bo dwudziestoznakowy napis w rozmiarze ikony staje się nieczytelny.
- Produkt cyfrowy: potrzebujesz formy, która zmieści się w kwadracie. Favicon, ikona aplikacji i zdjęcie profilowe w social mediach to miejsca, w których pełny logotyp się nie mieści.
- Marka obecna w świecie fizycznym: emblemat ma sens na opakowaniu, szyldzie czy etykiecie, ale i tak przyda się uproszczona wersja do internetu.
Jedno logo to za mało
Najczęstszy problem w firmach po kilku latach to nie brzydkie logo, tylko jedno logo. Jeden plik PNG na białym tle, rozciągany do banera, wklejany na ciemne zdjęcia i zmniejszany do rozmiaru faviconu. Dlatego znak powinien przyjść jako system:
- Wersja podstawowa, zwykle pozioma, do strony i dokumentów.
- Wersja pionowa albo kompaktowa, do kwadratowych formatów.
- Sam sygnet lub monogram, do ikon i avatarów.
- Wersje kolorystyczne: pełny kolor, jeden kolor i negatyw na ciemne tło.
- Minimalny rozmiar i pole ochronne, czyli od ilu pikseli znak jest czytelny i ile pustego miejsca go otacza.
- Pliki: SVG i PDF do skalowania, PNG do narzędzi, które nie przyjmują wektorów.
Pięć testów przed akceptacją
Zanim zaakceptujesz projekt, sprawdź go poza prezentacją:
- 16 pikseli. Zmniejsz znak do rozmiaru faviconu. Jeśli nic nie widać, potrzebujesz uproszczonej wersji.
- Jeden kolor. Wydrukuj go w czerni. Dobry znak nie potrzebuje gradientu, żeby był rozpoznawalny.
- Ciemne tło i zdjęcie. Połóż go na zdjęciu z Twojej branży i na ciemnym tle strony.
- W towarzystwie. Wstaw go w rząd logotypów partnerów albo na listę klientów. Czy nadal go widać?
- Czytelność nazwy. Pokaż go komuś przez dwie sekundy i poproś, żeby zapisał nazwę.
Jak to robimy u nas
Logo projektujemy jako część systemu identyfikacji, razem z kolorami, typografią i zastosowaniami, w których marka naprawdę się pokazuje. Zaczynamy od pozycjonowania, a nie od szkiców, bo dopiero wtedy wiadomo, czy marce bardziej potrzebny jest wyrazisty symbol, czy dobrze zapisana nazwa. Więcej o tym procesie przeczytasz na stronie brandingu.
Porozmawiajmy o Twoim projekcie
Pierwsza rozmowa trwa 30 minut i jest bezpłatna. Po niej wiesz, czy możemy pomóc i ile to będzie kosztować.
Zarezerwuj rozmowę



