Firmy zwykle dodają język wtedy, gdy pojawia się pierwszy klient z zagranicy albo plan wejścia na nowy rynek. Najczęstszy błąd to potraktowanie tego jak zadania dla tłumacza: tekst zostaje przetłumaczony, ale strona nadal mówi do polskiego klienta, w złotówkach, z polskimi przykładami. Poniżej lista decyzji, które warto podjąć wcześniej.
1. Które języki i dlaczego
Zacznij od rynków, na których naprawdę chcesz sprzedawać, a nie od listy języków, które „wypada mieć”. Każdy język to stały koszt: tłumaczenie każdej nowej treści, sprawdzanie formularzy, odpowiadanie na zapytania. Lepiej mieć dwie dopracowane wersje niż pięć, z których trzy są nieaktualne.
Zadaj sobie pytanie, kto odpowie na zapytanie po szwedzku czy duńsku. Jeśli nikt, strona w tym języku obiecuje coś, czego firma nie dowiezie.
2. Tłumaczenie czy lokalizacja
Lokalizacja to więcej niż słowa:
- Ceny i waluta. Kwota w złotówkach na stronie dla Szwecji zmusza klienta do liczenia. Podaj ceny w walucie rynku i w lokalnym zapisie, z informacją o podatku, jak tam przyjęto.
- Formaty. Daty, godziny (z informacją o strefie czasowej, jeśli umawiasz rozmowy), numery telefonów z kierunkowym.
- Przykłady i dowody. Opinie i realizacje z rynku, na który piszesz, działają mocniej niż te z Polski.
- Słowa, których szukają klienci. Bezpośrednie tłumaczenie Twojej nazwy usługi nie musi być tym, co ludzie wpisują w wyszukiwarkę. Zrób dla każdego języka osobny przegląd fraz.
3. Adresy stron
Najprostsze i najczęściej polecane rozwiązanie to podkatalogi: firma.pl/en/, firma.pl/sv/. Cała domena buduje jedną reputację w wyszukiwarce, a wdrożenie jest proste. Osobne domeny krajowe (firma.se) mają sens, gdy firma działa w danym kraju jak lokalny podmiot, ale każdą trzeba rozwijać osobno.
Przetłumacz też same adresy: /sv/tjanster/webbplatser mówi szwedzkiemu użytkownikowi i wyszukiwarce więcej niż /sv/uslugi/strony-internetowe.
4. Hreflang, czyli która wersja dla kogo
Każda strona powinna wskazywać swoje odpowiedniki w innych językach znacznikami hreflang, a jedna wersja powinna być domyślna (x-default). Dzięki temu wyszukiwarka pokazuje Szwedowi szwedzką stronę, a nie polską. Warunek: odpowiedniki muszą istnieć i wskazywać się nawzajem. Link do strony, której nie przetłumaczono, jest błędem.
5. Przełącznik języka
- Prowadź do tej samej strony w innym języku, nie na stronę główną. Ktoś, kto czyta o cenach brandingu, chce czytać o nich dalej.
- Nie przekierowuj automatycznie na podstawie adresu IP czy języka przeglądarki. Polak w Sztokholmie nie musi chcieć wersji szwedzkiej, a roboty wyszukiwarek mogą nigdy nie zobaczyć pozostałych wersji.
- Jeśli używasz flag, dodaj nazwy języków dla czytników ekranu i pamiętaj, że flaga oznacza kraj, nie język.
6. Wszystko, co dzieje się po kliknięciu
Formularz, komunikaty błędów, potwierdzenie wysłania, e-mail z potwierdzeniem, zaproszenie do kalendarza, strona 404. To miejsca, o których najczęściej się zapomina, a to w nich klient decyduje, czy firma jest poważna. Przejdź każdą ścieżkę w każdym języku przed startem.
7. Kto będzie to aktualizował
Ustal zasadę na przyszłość: czy każda nowa treść ukazuje się od razu we wszystkich językach, czy z opóźnieniem? Kto tłumaczy, kto sprawdza? Tłumaczenie maszynowe daje dobry szkic, ale tekst sprzedażowy i ceny powinien przeczytać ktoś, kto zna język i rynek.
Dobrym zabezpieczeniem jest system, który nie pozwala opublikować strony bez wszystkich wersji językowych albo wyraźnie pokazuje, czego brakuje.
Od czego zacząć
Wybierz jeden nowy rynek, przygotuj dla niego listę fraz i zlokalizowane ceny, przetłumacz najważniejsze strony: główną, usługi, kontakt. Resztę dodawaj stopniowo.
Projektujemy i budujemy strony wielojęzyczne od pierwszego dnia, tak jak naszą własną w czterech językach. Zobacz, jak pracujemy nad stronami internetowymi.
Porozmawiajmy o Twoim projekcie
Pierwsza rozmowa trwa 30 minut i jest bezpłatna. Po niej wiesz, czy możemy pomóc i ile to będzie kosztować.
Zarezerwuj rozmowę



